Za każdym razem, kiedy ktoś maluje Twój portret lub robi Ci zdjęcie, dosłownie zabiera Ci coś, coś z twego wizerunku, część Ciebie
Co jakiś czas dostaje pytania: “jak to się robi”, “jak mieszałeś”, “jaki czas”, a ponieważ jestem wygodnym człowiekiem więc postanowiłem streścić to w krótkim artykule co by nie pisać każdemu z osobna. W zamierzeniu ma być to tutorial step by step dla zieleniaków, jak wyjdzie zobaczymy.
Opis będzie na przykładzie kombinacji negatyw/wywoływacz: Kodak Trix-x + D-76 . Ten duet przypadł mi do gustu, ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby zastosować inną kombinacje. Ogólnie każdy film można wywołać w każdym wywoływaczu, tylko efekty końcowe będą nieco inne.
Składniki:
Co do koreksu: nie polecam używania popularnych KROKUS TANK, PZO czy jak one tam się zwą. Pomimo że tanie to najczęściej przeciekają, a nawijanie filmu na nie to prawdziwa udręka, szczególnie dla niewprawnych rąk. Osobiście używam i polecam koreks firmy Kaiser. Znakomite są też koreksy firmy Jobo. Nawijanie filmu na szpule Kaisera to bajka, nawet dla zółtodzioba. 3 - 4 próby “na sucho” i spokojnie możemy zamykać się w ciemni. Przed nawinięciem “właściwego” negatywu polecam poświęcić jeden najtańszy na takie właśnie próby. Najpierw nawijamy przy świetle, później czynność powtarzamy z zamkniętymi oczami. Nabierzemy pewności i w warunkach bojowych wszystko pójdzie z płatka.
Jak wcześniej wspomniałem negatyw czarno-biały może być dowolny, trzeba tylko dobrać czas wywoływania w zależności od zastosowanej kombinacji negatyw/wywoływacz. Dość tanie i popularne wśród początkujących są negatywy firmy Foma np. Fomapan 200/36. Czasy wywoływania znajdziemy na stronie http://www.digitaltruth.com/devchart.html.
Pozostałe chemikalia również nie są obligatoryjne, jednak przy kompletowaniu tego zestawu przyświecała mi idea “tanio i dobrze”. Z upływem czasu zaczniemy poszukiwać innych rozwiązań, kombinacji itd. jednak ten zestaw chemii na początek według mnie jest optymalny.
A więc zaczynamy.
Wcześniej (nawet dzień wcześniej) przygotowujemy wywoływacz według przepisu na opakowaniu. Otrzymamy 1 litr tzw. stock’a (stężony roztwór) który przelewamy do butelki, odstawiamy do schłodzenia i “przeżarcia”. Przy przelewaniu dobrze jest odrazu przefiltrować wywoływacz aby pozbyć się ewentualnych nierozpuszczonych kryształków. W tym celu wkładamy do lejka filtr do kawy, kawałek ręcznika papierowego, chusteczki higienicznej itp. Stężony D-76 jest dość trwały, jednak jak każdy wywoływacz nie lubi światła i powietrza ponieważ traci swoje właściwości ( im więcej powietrza tym szybciej). Dlatego do przechowywania świetnie sprawdza się butelka harmonijkowa o regulowanej pojemności. Dzięki niej minimalizujemy ilość powietrza w butelce zalewając ją zawsze “pod korek”. Tak przechowywany roztwór D-76 zachowuje swoje właściwości nawet przez 9 miesięcy. Wywoływacz i utrwalacz mają znacznie większą trwałość więc spokojnie możemy przechowywać je w butelkach fabrycznych.
Uwaga: D-76 to niebezpieczna trucizna więc oczywiste jest że nie można go spożywać a do przygotowania lepiej nie używać narzędzi używanych na co dzień w kuchni. Chemikalia muszą być odpowiednio zabezpieczone, szczególnie jak mamy w domu dzieciaki. Warto skompletować zestaw narzędzi służący tylko do celów fotograficznych. Żadna mama/żona/dziewczyna/kochanka/mąż/chłopak/kochanek
głowy nam nie urwie jak “zginie” jedna łyżka, mały garnek czy lejek a bezpieczeństwo najważniejsze.
Mój koreks ma całkowitą pojemność 650 ml, używam stężenia 1:1 (1 część stocka + 1 część wody) a więc “na okrągło” mieszamy 330 ml stocka i 330 ml wody destylowanej w butelce “roboczej”. Jako butelek roboczych używam po prostu litrowych, plastykowych pojemników po wodzie destylowanej. Wywoływacz mamy więc gotowy.
Czas na przerywacz. Przepis prosty jak budowa cepa: łyżka 10% octu spirytusowego na 1 litr. Dla wygody leje 1 łyżkę na 650ml i też jest ok.
Utrwalacz Fomafix rozcieńczamy w stosunku 1:5 czyli w moim przypadku 110 ml Fomafix’u + 550 ml wody
Fotonal do kąpieli końcowej rozcieńczamy 1:200 czyli “na okragło” lejemy 4 ml do 650ml destylki i będzie git. Butelka Fotonal’u starczy nam na dłuuuugo więc nie ma się co bawić w oszczędzanie i aptekarską dokładność.
Na tym kończymy zabawę w młodego chemika, sprzątamy graty a butelki z roztworami roboczymi wywoływacza, przerywacza i utrwalacza zanosimy do łazienki ( no chyba że mamy ciemnie to wiadomo).
Nadszedł czas na najtrudniejsze zadanie w całej tej zabawie czyli nawinięcie filmu na szpule koreksu. Najtrudniejsze, bo ta część procesu musi przebiegać w absolutnej ciemność. Większość ludków używa w tym celu łazienki zatykając wszelkie możliwe otwory. Do łatania dziur dobrze sprawdza się szary papier i taśma malarska. Szczęściarze posiadający łazienkę bez okna mają znacznie ułatwione zadanie. Ja akurat zamykam się w szafie wnękowej i dodatkowo przykrywam kocem
Dla zminimalizowania światła cały proces wywoływania przeprowadzamy oczywiście gdy na dworze jest już ciemno. Za dnia żadne uszczelnianie nam nie pomoże.
Rozkładamy więc koreks, układamy poszczególne części tak żeby były pod ręką i zapamiętujemy ich położenie.
Szpule koreksu muszą być absolutnie suche ! W przeciwnym wypadku spęczniała od wilgoci emulsja uniemożliwi nawinięcie negatywu. Niezbędne będą też nożyczki. Końcówkę filmu wystającą z kasetki obcinamy na równo i delikatnie zaokrąglamy rogi. Ostatni rzut oka na ułożenie poszczególnych części, upomnienie domowników żeby pod żadnym pozorem nie zapalali światła , gasimy wszystkie źródła światła w domu, zamykamy się w naszej ciemni i lecimy według wzoru:
Ufff to by było na tyle. Zapalamy światło, dalsza część procesu może przebiegać przy zapalonym świetle. Operacja wydaje się skomplikowana i trudna ale to nie prawda. Jak wspomniałem wyżej, wystarczy poćwiczyć “na sucho” i wszystko stanie się proste. Przy odrobinie wprawy cała operacja nawinięcia 2 szpul, od zgaszenia do włączenia światła, zajmie nam dosłownie 3 minuty. Nie polecam wyciągania filmu z kasetki i obcinania przed wsunięciem do szpuli. Film na pewno się skręci co znacznie utrudni nawijanie. Pozostawienie kasetki i odcięcie w końcowej fazie zapobiegnie skręcaniu.
Możemy przystąpić do właściwego procesu wywoływania czyli zalewania koreksu.
Najważniejsza sprawa: Bezwzględnie przestrzegamy temperatury poszczególnych kąpieli. Dotyczy to szczególnie wywoływacza. Musi to być 20 stopni, ani stopnia mniej lub więcej ! Na zabawę ze zmianą czasu wołania w zależności od temperatury przyjdzie czas później. Na razie bezwzględnie doprowadzamy wywoływacz do temperatury 20 stopni Celsjusza. W przypadku pozostałych kąpieli nie musimy być aż tak restrykcyjni, ważne żeby ich temperatura zbytnio nie odbiegała od wzorcowych 20 stopni. +- 3,4 stopnie różnicy nie zrobi. Aby doprowadzić wywoływacz do optymalnej temperatury wkładamy butelkę do większego naczynie z wodą. Temperaturę regulujemy dolewając ciepłej lub zimniej wody/wrzucając kostki lodu.
Odczytujemy czas wywoływania z opakowania negatywy lub ze strony http://www.digitaltruth.com/devchart.html W naszym przypadku Kodak Tri-X 400 naświetlany nominalnie (ISO 400) i wywoływany w D-76 w rozcieńczeniu 1:1 powinien być moczony 9,75 min. Zdaniem Mik’a (felietonisty fotopolis) wystarczy 8,5 minuty. Ja mocze równe 10 min. Co kraj to obyczaj
Poszczególne procesy wywoływania przebiegają następująco:
Jak widać wyżej nie jest trudne, wystarczy stosować się do kilku zasad.
Oprócz octu to nie bardzo
Polecam zaopatrzyć się w jakimś sklepie internetowym. Osobiście robie zakupy w czarno-biale.pl. Godny polecenia jest też fotonegatyw.com.pl
Sumując wychodzi około 140 zł.
Są to koszty zestawu startowego. Później oczywiście koszty są nieporównywalnie mniejsze. 1 litr stężonego wywoływacza (stocka) starczy nam na napełnienie 3 razy dwu-szpulowego koreksu czyli w sumie na wywołanie 6 negatywów. Z butelki Fomafix’u zrobimy 3 litry płynu, a 1 litr starcza aż na 17 negatywów. Ja używam jednej porcji do 2-3 napełnień bo reszta pewnie by się zdążyła przeterminować, aż takich mocy przerobowych nie mam :). Z Fotonal’em jest podobnie - z butelki otrzymamy kosmiczną ilość 50 litrów. Jak widać więc rzeczywiste koszty wywołania jednej rolki filmu są naprawdę małe a frajda z własnoręcznie wywołanego negatywu gwarantowana.
Komentarze i uwagi jak najbardziej wskazane. Starałem się wszystko opisać jasno i dokładnie ale jeśli coś nie teges - pisać komentarz śmiało, postaram się pomóc o ile tylko wiedza pozwoli.
Pozostaw komentarz