wersja czarne biale rss logo
Portfolio

Magia błony czyli jak wywołać czarno-biały negatyw

Co jakiś czas dostaje pytania: „jak to się robi”, „jak mieszałeś”, „jaki czas”, a ponieważ jestem wygodnym człowiekiem więc postanowiłem streścić to w krótkim artykule co by nie pisać każdemu z osobna. W zamierzeniu ma być to tutorial step by step dla zieleniaków, jak wyjdzie zobaczymy.
Opis będzie na przykładzie kombinacji negatyw/wywoływacz: Kodak Trix-x + D-76 . Ten duet przypadł mi do gustu, ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby zastosować inną kombinacje. Ogólnie każdy film można wywołać w każdym wywoływaczu, tylko efekty końcowe będą nieco inne.

Składniki:

  • Koreks
  • Negatyw – Kodak Tri-x 400
  • Wywoływacz – normalny MD-76 na 1 litr (odpowiednik D 76 Kodaka)
  • Ocet spirytusowy
  • Utrwalacz – Fomafix 0,5l
  • Kąpiel końcowa – Fotonal 0,25l
  • Woda destylowana
  • Butelki, miarki, lejek, strzykawki (duża i mniejsza), termometr, stoper, spinacze do bielizny


Co do koreksu: nie polecam używania popularnych KROKUS TANK, PZO czy jak one tam się zwą. Pomimo że tanie to najczęściej przeciekają, a nawijanie filmu na nie to prawdziwa udręka, szczególnie dla niewprawnych rąk. Osobiście używam i polecam koreks firmy Kaiser. Znakomite są też koreksy firmy Jobo. Nawijanie filmu na szpule Kaisera to bajka, nawet dla zółtodzioba. 3 – 4 próby „na sucho” i spokojnie możemy zamykać się w ciemni. Przed nawinięciem „właściwego” negatywu polecam poświęcić jeden najtańszy na takie właśnie próby. Najpierw nawijamy przy świetle, później czynność powtarzamy z zamkniętymi oczami. Nabierzemy pewności i w warunkach bojowych wszystko pójdzie z płatka.
Jak wcześniej wspomniałem negatyw czarno-biały może być dowolny, trzeba tylko dobrać czas wywoływania w zależności od zastosowanej kombinacji negatyw/wywoływacz. Dość tanie i popularne wśród początkujących są negatywy firmy Foma np. Fomapan 200/36. Czasy wywoływania znajdziemy na stronie http://www.digitaltruth.com/devchart.html.

Pozostałe chemikalia również nie są obligatoryjne, jednak przy kompletowaniu tego zestawu przyświecała mi idea „tanio i dobrze”. Z upływem czasu zaczniemy poszukiwać innych rozwiązań, kombinacji itd. jednak ten zestaw chemii na początek według mnie jest optymalny.

A więc zaczynamy.

Wcześniej (nawet dzień wcześniej) przygotowujemy wywoływacz według przepisu na opakowaniu. Otrzymamy 1 litr tzw. stock’a (stężony roztwór) który przelewamy do butelki, odstawiamy do schłodzenia i „przeżarcia”. Przy przelewaniu dobrze jest odrazu przefiltrować wywoływacz aby pozbyć się ewentualnych nierozpuszczonych kryształków. W tym celu wkładamy do lejka filtr do kawy, kawałek ręcznika papierowego, chusteczki higienicznej itp. Stężony D-76 jest dość trwały, jednak jak każdy wywoływacz nie lubi światła i powietrza ponieważ traci swoje właściwości ( im więcej powietrza tym szybciej). Dlatego do przechowywania świetnie sprawdza się butelka harmonijkowa o regulowanej pojemności. Dzięki niej minimalizujemy ilość powietrza w butelce zalewając ją zawsze „pod korek”. Tak przechowywany roztwór D-76 zachowuje swoje właściwości nawet przez 9 miesięcy. Wywoływacz i utrwalacz mają znacznie większą trwałość więc spokojnie możemy przechowywać je w butelkach fabrycznych.

 D-76 to niebezpieczna trucizna więc oczywiste jest że nie można go spożywać a do przygotowania lepiej nie używać narzędzi używanych na co dzień w kuchni. Chemikalia muszą być odpowiednio zabezpieczone, szczególnie jak mamy w domu dzieciaki. Warto skompletować zestaw narzędzi służący tylko do celów fotograficznych. Żadna mama/żona/dziewczyna/kochanka/mąż/chłopak/kochanek :) głowy nam nie urwie jak „zginie” jedna łyżka, mały garnek czy lejek a bezpieczeństwo najważniejsze.

Mój koreks ma całkowitą pojemność 650 ml, używam stężenia 1:1 (1 część stocka + 1 część wody) a więc „na okrągło” mieszamy 330 ml stocka i 330 ml wody destylowanej w butelce „roboczej”. Jako butelek roboczych używam po prostu litrowych, plastykowych pojemników po wodzie destylowanej. Wywoływacz mamy więc gotowy.

Czas na przerywacz. Przepis prosty jak budowa cepa: łyżka 10% octu spirytusowego na 1 litr. Dla wygody leje 1 łyżkę na 650ml i też jest ok.

Utrwalacz Fomafix rozcieńczamy w stosunku 1:5 czyli w moim przypadku 110 ml Fomafix’u + 550 ml wody

Fotonal do kąpieli końcowej rozcieńczamy 1:200 czyli „na okragło” lejemy 4 ml do 650ml destylki i będzie git. Butelka Fotonal’u starczy nam na dłuuuugo więc nie ma się co bawić w oszczędzanie i aptekarską dokładność.

Na tym kończymy zabawę w młodego chemika, sprzątamy graty a butelki z roztworami roboczymi wywoływacza, przerywacza i utrwalacza zanosimy do łazienki ( no chyba że mamy ciemnie to wiadomo).

Nadszedł czas na najtrudniejsze zadanie w całej tej zabawie czyli nawinięcie filmu na szpule koreksu. Najtrudniejsze, bo ta część procesu musi przebiegać w absolutnej ciemność. Większość ludków używa w tym celu łazienki zatykając wszelkie możliwe otwory. Do łatania dziur dobrze sprawdza się szary papier i taśma malarska. Szczęściarze posiadający łazienkę bez okna mają znacznie ułatwione zadanie. Ja akurat zamykam się w szafie wnękowej i dodatkowo przykrywam kocem :) Dla zminimalizowania światła cały proces wywoływania przeprowadzamy oczywiście gdy na dworze jest już ciemno. Za dnia żadne uszczelnianie nam nie pomoże.

Rozkładamy więc koreks, układamy poszczególne części tak żeby były pod ręką i zapamiętujemy ich położenie.

Szpule koreksu muszą być absolutnie suche ! W przeciwnym wypadku spęczniała od wilgoci emulsja uniemożliwi nawinięcie negatywu. Niezbędne będą też nożyczki. Końcówkę filmu wystającą z kasetki obcinamy na równo i delikatnie zaokrąglamy rogi. Ostatni rzut oka na ułożenie poszczególnych części, upomnienie domowników żeby pod żadnym pozorem nie zapalali światła , gasimy wszystkie źródła światła w domu, zamykamy się w naszej ciemni i lecimy według wzoru:

  • wysuwany nieco filmu z kasetki, tak z 10 – 15 cm
  • wsuwamy początek w prowadnice szpuli tak żeby metalowe kuleczki „załapały” film.

  • kręcimy jedną częścią szpuli „tam i z powrotem” upewniając się że film jest wciągany do szpuli. Poznamy to po szybko ubywającej, wysuniętej z kasetki końcówce.
  • Jeśli kasetka z filmem dotknie szpuli nie musimy ciągnąc za kasetkę aby wyciągnąć film. Kręcimy nadal szpulami a film sam będzie się wysuwał z kasetki i nawijał na szpule.
  • kiedy poczujemy opór, znak to nie omylny że nawijanie dobiegło końca. Bierzemy nożyczki i obcinamy (uwaga na palce) film przy samej kasetce. 2 – 3 ruchy i film całkowicie schowa się w szpuli
  • powtarzamy powyższe czynność z drugim filmem i szpulą ( jeśli zamierzamy jednocześnie wywołać więcej filmów)
  • nakładamy szpule z nawiniętymi filmami na trzpień, zabezpieczamy pierścieniem, wkładamy do koreksu i zakręcamy

Ufff to by było na tyle. Zapalamy światło, dalsza część procesu może przebiegać przy zapalonym świetle. Operacja wydaje się skomplikowana i trudna ale to nie prawda. Jak wspomniałem wyżej, wystarczy poćwiczyć „na sucho” i wszystko stanie się proste. Przy odrobinie wprawy cała operacja nawinięcia 2 szpul, od zgaszenia do włączenia światła, zajmie nam dosłownie 3 minuty. Nie polecam wyciągania filmu z kasetki i obcinania przed wsunięciem do szpuli. Film na pewno się skręci co znacznie utrudni nawijanie. Pozostawienie kasetki i odcięcie w końcowej fazie zapobiegnie skręcaniu.

Możemy przystąpić do właściwego procesu wywoływania czyli zalewania koreksu.

Najważniejsza sprawa: Bezwzględnie przestrzegamy temperatury poszczególnych kąpieli. Dotyczy to szczególnie wywoływacza. Musi to być 20 stopni, ani stopnia mniej lub więcej ! Na zabawę ze zmianą czasu wołania w zależności od temperatury przyjdzie czas później. Na razie bezwzględnie doprowadzamy wywoływacz do temperatury 20 stopni Celsjusza. W przypadku pozostałych kąpieli nie musimy być aż tak restrykcyjni, ważne żeby ich temperatura zbytnio nie odbiegała od wzorcowych 20 stopni. +- 3,4 stopnie różnicy nie zrobi. Aby doprowadzić wywoływacz do optymalnej temperatury wkładamy butelkę do większego naczynie z wodą. Temperaturę regulujemy dolewając ciepłej lub zimniej wody/wrzucając kostki lodu.

Odczytujemy czas wywoływania z opakowania negatywy lub ze strony http://www.digitaltruth.com/devchart.html W naszym przypadku Kodak Tri-X 400 naświetlany nominalnie (ISO 400) i wywoływany w D-76 w rozcieńczeniu 1:1 powinien być moczony 9,75 min. Zdaniem Mik’a (felietonisty fotopolis) wystarczy 8,5 minuty. Ja mocze równe 10 min. Co kraj to obyczaj :)

Poszczególne procesy wywoływania przebiegają następująco:

  • Zwilżanie - zalewamy koreks wodą z kranu (temperatura !), uderzamy dnem o coś twardego w celu oderwania pęcherzyków powietrza, zostawiamy na 1 minute i wylewamy wodę.
  • Wywoływanie - wlewamy wywoływacz (temperatura !) zatykamy i natychmiast włączamy stoper. Przez pierwszą minute mieszamy ciągle, a następnie przez 10 sekund na początku każdej minuty wołania. Mieszanie polega na obracaniu (przewracaniu) koreksem w tempie 1obr/2sekundy. Nie zapominamy o zatyczce jak nie chcemy zalać łazienki :) . Wywoływacz zaczynamy wylewać ok. 15 sekund przed upływem właściwego czasu.
  • Przerywanie – zalewamy koreks wodą z kranu (w wolnych chwilach podczas wywoływania ustabilizowaliśmy już temperaturę), wylewamy, wlewamy przerywacz na 30 sekund, wylewamy i jeszcze raz woda z kranu i wylewany.
  • Utrwalanie – wlewamy utrwalacz na 3 min i zatykamy. Mieszamy 10 sekund na początku każdej minuty podobnie jak w podczas wywoływania. Nie wylewamy utrwalacza do zlewu – spokojnie możemy wykorzystać ten sam roztwór powtórnie.
  • Płukanie – płuczemy bardzo intensywnie pod bieżącą wodą z kranu około 3 minuty. Następnie zalewamy koreks wodą i potrząsamy intensywnie kilka sekund i wylewamy wodę. Powtarzamy tą czynność 8-10 razy i na kolejne 3 minuty lub dłużej wkładamy koreks pod kran. Zalewany koreks roztworem Fotonalu i zostawiany w spokoju.
  • Suszenie – Negatyw się moczy w ostatniej kąpieli a my przygotowujemy sobie miejsce do suszenia. Ważne żeby nie było zapylone i zakurzone. Ja wykorzystuje sznurki do suszenia bielizny rozciągnięte w łazience nad wanną. Dobrze sprawdza się też kabina prysznicowa z zarzuconym na górę choćby kijkiem od szczotki. Możliwości jest masa, każdy na pewno coś wymyśli, należy tylko pamiętać że rozwinięty negatyw ma 170 cm. Jeśli wszystko już gotowe to opróżniamy i odkręcamy koreks wyciągamy szpule. Trzymając za trzpień energicznie kilka razy potrząsamy aby pozbyć się nadmiaru wody. Następnie ściągamy szpule z trzpienia , delikatnie je rozpoławiamy, wyciągamy negatyw i wieszamy na sznurku za pomocą zwykłych spinaczy. Do dolnego końca przypinamy dwa spinacze. Należy pamiętać że negatyw to delikatna sprawa, szczególnie mokry momentalnie się rysuje, więc należy obchodzić się z nim jak z jajkiem podczas powyższych czynności. Tak powieszony negatyw zostawiamy w spokoju na 12 godzin. Po tym czasie tniemy na paski po 6 klatek i przechowujemy w specjalnych koszulkach.

FAQ

Czy wywołanie negatywu BW jest trudne ?

Jak widać wyżej nie jest trudne, wystarczy stosować się do kilku zasad.

Czy potrzebne chemikalia można kupić w „normalnym” sklepie ?

Oprócz octu to nie bardzo :) Polecam zaopatrzyć się w jakimś sklepie internetowym. Osobiście robie zakupy w czarno-biale.pl. Godny polecenia jest też fotonegatyw.com.pl

Ile to wszystko kosztuje ?

  • Koreks Kaiser – 75 zł -internet
  • Negatyw Kodak Tri-x 400 – 17 zł/sztuka – internet
  • Wywoływacz normalny MD-76 – 12 zł – internet
  • Ocet spirytusowy – grosze :) – supermarket
  • Fomafix 0,5l – 12,5 zł - internet
  • Fotonal 0,25l - 9 zł – internet
  • Woda destylowana 5 l – 2,70 zł – supermarket
  • Pojemnik z podziałką – 5,60 zł - supermarket
  • Lejek – nie pamiętam – supermarket
  • strzykawki (duża i mniejsza) – 4 zł - apteka
  • termometr – 4 zł - supermarket

Sumując wychodzi około 140 zł.

Są to koszty zestawu startowego. Później oczywiście koszty są nieporównywalnie mniejsze. 1 litr stężonego wywoływacza (stocka) starczy nam na napełnienie 3 razy dwu-szpulowego koreksu czyli w sumie na wywołanie 6 negatywów. Z butelki Fomafix’u zrobimy 3 litry płynu, a 1 litr starcza aż na 17 negatywów. Ja używam jednej porcji do 2-3 napełnień bo reszta pewnie by się zdążyła przeterminować, aż takich mocy przerobowych nie mam :) . Z Fotonal’em jest podobnie – z butelki otrzymamy kosmiczną ilość 50 litrów. Jak widać więc rzeczywiste koszty wywołania jednej rolki filmu są naprawdę małe a frajda z własnoręcznie wywołanego negatywu gwarantowana.

Komentarze i uwagi jak najbardziej wskazane. Starałem się wszystko opisać jasno i dokładnie ale jeśli coś nie teges – pisać komentarz śmiało, postaram się pomóc o ile tylko wiedza pozwoli.

31 Komentarzy

  1. olek pisze:

    dzieki za info
    wiele mi to wyjasnilo

  2. krzysiek pisze:

    konkretnie i bardzo przystępnie

  3. DEMO pisze:

    idziesz do labu i za 10 zl masz gotowe

  4. admin pisze:

    Mam zgoła inne doświadczenia w temacie wywoływania klisz metodą klasyczną w labie. Znajomi zresztą też…
    Fun z samodzielnie wywołanej kliszy bezcenny.

  5. Michał pisze:

    Właśnie przed chwilą wyszedłem z łazienki, gdzie po raz pierwszy w życiu wywoływałem negatyw cz-b według Pana wskazówek. Jaki będzie finalny efekt przekonam się oczywiście dopiero jutro jak błona wyschnie i będzie można ją wrzucić do skanera. Nie mniej jednak, nie ulega wątpliwości, że wołanie raczej się powiodło, bo zawartość klatek jest wyraźnie widoczna.
    Ściśle trzymałem się wszystkich opisanych przez Pana zasad – i muszę przyznać, że sama realizacja procesu praktycznie nie jest skomplikowana. Mnie sprawia największą trudność stabilizacja temperatury wody technologicznej – wynika to z faktu, że mam w domu dość kapryśną termę gazową. Stąd mam następujące pytanie – czy jest jakiś zakres tolerancji dla temperatury wody płuczącej? – u mnie wahała się ona od 21 do 25 st C.
    Mam również drugie pytanie – cały proces jest dużym konsumentem wody jako takiej – czy jest ewentualnie jakaś metoda na ograniczenie jej zużycia?

    Do laboratorium cz-b negatywu nie zaniosę już na pewno – nawet gdybym musiał kupić do domu nową termę – bez względu na markę błony cz-b otrzymywałem porysowane. A jak się dzisiaj przekonałem, satysfakcja po otwarciu koreksu jest bezcenna!
    Bardzo dziękuję za klarowne przedstawienie zagadnienia, bo bez przygotowanego przez Pana opisu raczej nie zdecydowałbym się na samodzielne eksperymenty w tej dziedzinie i dalej zlecałbym wywołanie w laboratorium…

    Pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie dziękuję
    Michał Karpiński

  6. admin pisze:

    Po pierwsze nie jestem żadnym Panem :) Rafał mam na imię.
    Temperaturą wody płuczącej w całym tym procesie najmniej należy się przejmować. Oczywiście nie należy przeginać w żadną stronę. Zakres 20-25 st C. jest jak najbardziej ok.
    Co do zużycia wody: Zastosowana prze zemnie metoda płukania (znana dość powszechnie) jest najbardziej wodooszczędna jakie znam. Tak naprawdę najlepsza metoda na płukanie to 30 min pod bieżącą wodą. Można takie płukanie pod kranem nieco skrócić przez zastosowanie specjalnych węży i kaskad do koreksu które zwiększają efektywność płukania.

    Miło mi że opis się przydał. Pozdrawiam

  7. Michał pisze:

    Rafał – w takim razie jeszcze pytanie dotyczące warunków przechowywania chemii. W przypadku wywoływacza zdaję sobie sprawę, że jest on wrażliwy na światło, kontakt z powietrzem i temperaturę, więc trzymam go w butelce harmonijkowej w ciemnej szafce.
    Co natomiast z Fomafixem i Fotonalem? Czy po otwarciu oryginalnych opakowań (butelek), mogę niewykorzystaną część nadal w nich przechowywać bez ryzyka utraty właściwości przez nie?

    Pozdrawiam
    Michał

    P.S. Drugi negatyw i drugi raz się udało – mimo, że tym razem obrabiałem inny materiał.

  8. admin pisze:

    Spokojnie możesz przechowywać, byle nie na słońcu oczywiście :) Szafka w pokojowej temperaturze jest dobrym miejscem. Wszystko oczywiście w granicach rozsądku, ale 1,5-rocznego Fomafixu i Fotonalu nie boje się używać.

  9. elzbieta pisze:

    Witam !
    Chciałam zapytać czy wywoływacz można wykorzystać do kolejnej kliszy? Rozrobiłam całą zawartość obu torebek, mam nadzieję, że to nie jest jednorazowe. Czekam z niecierpliwością na odpowiedź.

    • admin pisze:

      Teoretycznie można. Trzeba tylko wraz z kolejnym zalaniem koreksu wydłużać czas wołania. Jeśli wywoływacz zrobi się brunatny należy go wylać. Na kilka klisz starczy. Tyle teoria, w praktyce to już same problemy…..
      Powyższe dotyczy w zasadzie stocka czyli nierozcieńczonego wywoływacza. Trudno jest utrzymać powtarzalność wyników wraz z kolejnymi wywołaniami. Należy pamiętać że wywoływacz jest „nieodporny” na przechowywanie. Im więcej powietrza w butelce tym krótsza trwałość, rozcieńczenie jeszcze bardziej pogarsza sprawę. Światło również mu nie służy. W zasadzie półroczny stock zalany „pod korek” do ciemnej butelki jest już w zaawansowanym wieku. Nie wspominając o rozcieńczonym….
      Ja wywoływacz rozcieńczam tuż przed wołaniem, a później wylewam prosto do zlewu. Pozostała reszta stocka ląduje w ciemnej butelce harmonijkowej w szafce. Biorąc pod uwagę cenę D-76 nie widzę sensu zabawy w wielokrotne użycie wywoływacza. Lepszy sposób na „zaoszczędzenie” wywoływacza to rozcieńczyć i zalać świeży (odpowiednio dobierając czas z przepisu) niż zalać mocno zużytego stocka.

  10. Paweł pisze:

    A jeżeli chodzi o „robienie” własnych zdjęć, czyli zabawy z czerwoną lampą i kąpielami w kuwetach, jak to się robi? I najważniejsze czy jest to opłacalne?

    • admin pisze:

      Obecnie nie planuje napisania poradnika na temat wywoływania zdjęć z prostego powodu: brak czasu. Ale na 100% w sieci znajdziesz interesujące materiały na ten temat. Również „step by step”.
      Co do opłacalności: hmmmmm…. Wogóle nie jest opłacalne :) Niestety wielokrotnie droższe od fotografii cyfrowej.
      Ale nie zawsze pieniądze mają znaczenie….

  11. Marcin pisze:

    mysle ze autor strony sie nie obrazi, jak zainteresowanych robieniem odbitek odesle na http://www.korex.net.pl – kopalnia wiedzi!

    A jesli sie obrazi to wywali komentarz w kosmos :)

  12. krzychu pisze:

    Wiem, że to pytanie jest głupie ;)
    Ale muszę je zadać: jak utrzymujesz temperaturę kąpieli w koreksie? trzymasz koreks w (np.) misce do której dolewasz wodę w odpowiedniej (20 stp) temperaturze? Inaczej?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • admin pisze:

      Jeśli wszystko robisz w temperaturze pokojowej (czyli ok 20 stopni) to nie ma czym sobie zawracać głowy. Bezwładność cieplna płynu jest wystarczająca aby przez cały czas ( nie tak znowu długi) temperatura bardzo nie spadła lub nie wzrosła. Jeśli jest to różnica 1-2 stopni to potrzeba nawet godziny,dwóch aby temperatura otoczenia i płynu wyrównały się.

  13. Tomasz pisze:

    Witam.
    Mam kilka pytań, będę wdzięczny za odpowiedź :)
    - Czy stock D-76 musi być przygotowany w odpowiedniej temperaturze ? słyszałem, że w 40 stopniach ?
    - Czy podczas kolejnych etapów wywoływania jest czas na doprowadzenie płynów do odpowiedniej temperatury, czy może tego czasu nie ma i kolejne etapy powinny następować błyskawicznie po sobie ? Pytam bo mam problemy z „ustawieniem” odpowiedniej temperatury, zajmuje mi to trochę czasu i koreks w tym czasie jest pusty.
    - Jaki termometr jest najlepszy, posiadam proste Jobo ale minus jest taki, że jego reakcja wymaga czasu. Zastanawiam się na elektronicznym.
    Pozdrawiam
    Tomasz

    • admin pisze:

      1. D-76 przygotowuje się w 30-40 stopniach. Najpierw w 0,8l wody rozpuszczasz mała torebkę z opakowania, później dużą i dopełniasz do 1l. Przepis jest na opakowaniu więc luzik.
      2. Ja ustawiam dokładną temperaturę wywoływacza, i mniej więcej wody do płukania w trakcie moczenia negatywu w koreksie. Reszty nie ruszam bo mam w domu ok 20 stopni więc siłą rzeczy płyny z leżące w szafce maja identyczną. Poszczególne etapy robisz jeden po drugim więc dużo czasu nie ma i ustaw sobie temperatury wcześniej, przed zalaniem koreksu.
      3. Osobiście używam zwykłego spirytusowego, dla winiarzy. Kupiony w markecie. Reaguje żwawo.

  14. Tomasz pisze:

    Dziękuje za odpowiedź :)
    Już wiem, że zrobiłem błąd: kupiłem D-76 na 3,8 litra wody i rozpuściłem w wodzie destylowanej, niestety nie w temperaturze 30-40 stopni. Dziwna sprawa ponieważ wywoływacz nie był podzielony na oddziele torebki. Czy można go używać ? wywołałem jak na razie dwa filmy i chyba jest ok, nie skanowałem ich więc pewności nie mam.
    Muszę „powalczyć” z tą temperaturą bo to moja pięta achillesowa :)
    No właśnie, chyba zainwestuje w termometr spirytusowy, bo mój obecny jest strasznie powolny.
    Pozdrawiam serdecznie

    • admin pisze:

      To pewnie kupiłeś oryginalne opakowanie kodaka na 1 galon wody. Nie rozrabiałem nigdy, ale podejrzewam że temperatura podobna. Wyższa temperatura ma ułatwić rozpuszczanie, więc jeśli u Ciebie ładnie się rozpuściło to nie ma się czym martwić. U mnie zawsze zostaje parę kryształków, dlatego przelewam roztwór przez filtr do kawy. Zawsze warto stosować się do tego co napisał producent na opakowaniu. Woda destylowana niekoniecznie, ale też nie zaszkodzi.

  15. Artur pisze:

    Dwie uwagi:
    1. Nie trzeba przygotowywać 650ml roztworów, wystarczy tyle, żeby zalać z małym zapasem szpulę z filmem. 650ml przy jednym filmie małoobrazkowym to spore marnotrawstwo, myślę, że 400ml wystarczy w każdym koreksie (z reguły zresztą na koreksie jest tabelka ile trzeba roztworu do różnych rodzajów i ilości filmów)
    2. Zamiast D76 polecam jednak Rodinal – jest jeszcze łatwiejszy w przygotowaniu i użytkowaniu. I nawet octem nie trzeba go przerywać, tylko zwykła wodą.

  16. admin pisze:

    1.Zgadza się, ale trzeba zmodyfikować mieszanie żeby film był cały czas w kąpieli. Osobiście zawsze wołam dwa filmy, zalewam full i w ten sposób „omijam” problem :)
    2. A to już zależy od upodobań, preferencji itp. Wiadomo że niektóre kombinacje film+wywojka są lepsze i vice versa. Ważne żeby być świadomym co dana kombinacja daje lub czego nie daje. Osobiście tri-x+D76 bardzo mi leży, a każdy ma pewnie swoje the best off

  17. Quba pisze:

    Dziękuję za poradnik na który się niechcący natknąłem. Dziś zamówiłem wsio w/g Twojego opisu poza filmem. Takowy już mam jeno do Starta włożyć muszę. Zobaczymy co z tego wyjdzie….

  18. Marcin pisze:

    Wena drogi Qubo to jest takie coś…. co się pojawia gdy wychodząc z domu na spacer wieszamy sobie aparat na szyi :) a Starta to już w ogóle! ;) No więc wieszasz, spacerujesz, przytykasz aparat do oka (lub zaglądasz do niego z góry) i wtedy właśnie objawia się wena :D

    Pozdrawiam.
    Bardzo fajny poradnik Rafale…. dokłądnie tak jak to robiłem po raz pierwszy jakieś …. 20? a może więcej lat temu ;)

  19. Michal pisze:

    Wszystkiego Najlepszego w Nadchodzącym Roku :-)

    Świetny poradnik, dzięki niemu wywołałem pierwsze negatywy. :-)

    Pozdrawiam
    Michał.

  20. Toni pisze:

    Witaj Rafale :)
    Dziękuje za świetny opis wołania, a głownie za dokładne pokazanie mieszania koreksem.
    Gdzieś wyczytałem o energicznym przewracaniem i mój pierwszy film potraktowałem za bardzo energicznie… Efektem nieostry film, chociaż w tonacji bardzo ładnie.
    Następny będzie kręcony po Twojemu :)
    Pozdrawiam :)

  21. Marcin pisze:

    Dobrze napisane, dzieki!

Dodaj komentarz